Jak to zorganizować?

Po pierwsze przyjmijmy założenia, że Nasz Syn jest otwarty na świat, lubi podróżować i poznawać nowe miejsca, jest żywym dzieckiem i nie znosi nudy. Druga rzecz – nastolatek, Nasz Nastolatek to brat Łukiego, który przede wszystkim uwielbia bawić się i zajmować Naszym Synem, jest chętny do pomocy, kulturalny, aktywny fizycznie i rządny przygód 🙂
W połączeniu z Nami czyt. aktywnymi Rodzicami, którzy nie potrafią usiedzieć w miejscu daje Nam to silną grupę chcącą pozwiedzać, uprawiać sport i oczywiście od czasu do czasu dobrze zjeść 🙂

W tym roku na majówkę zdecydowaliśmy się pojechać w rodzinne strony Isi w okolice Sandomierza oraz Brzeska. Od razu zaznaczamy, że nie doradzimy nic w kwestii noclegu, ponieważ gościliśmy się u Babci na wsi oraz w cudownym domu na obrzeżach Brzeska u Cioci 😉

Stwierdziliśmy, że nie będziemy opisywać każdego dnia po kolei tylko skupimy się na atrakcjach, które czekały na Nas w tym pięknym regionie.

1. Po pierwsze pogoda – majówka z 30 stopniowym upałem? Tak zdarza się i właśnie My trafiliśmy na taką aurę. Nawet przez pogodę postanowiliśmy wydłużyć Nasz wyjazd i pominąć drugą część majówki zaplanowaną już u Nas na Pomorzu 🙂

2. Maj to okres, w którym kwitną sady. Pomimo, że Isia przez całe dzieciństwo jeździła w te strony, nigdy nie natrafiła na ten czas. Drzewka owocowe przypominały włoskie gaje oliwne, do tego piękna zieleń i połacie pól kwitnącego na żółto rzepaku – bajka!

Europejskie Centrum Bajki w Pacanowie

3. Pierwsze miejsce, które zaliczyliśmy to Europejskie Centrum Bajki w Pacanowie. Strzał w dziesiątkę! Najpierw zaliczyliśmy interaktywną wystawę, w której każdy znalazł coś dla siebie. My starsi miło wspominaliśmy bajki z dzieciństwa, a młodsi cieszyli się z dodatkowych, dźwiękowych, świetlnych i manualnych atrakcji. Potem urządziliśmy sobie mały piknik na terenie obiektu, który był świetnie przystosowany pod każdą grupę wiekową 😉 Plac zabaw z piaskownicą, zaciszne altanki, ławeczki, amfiteatr i oczywiście mała gastronomia, w której serwowali domowej roboty zapiekanki (pychota!) wszystko w bajkowym klimacie. Na koniec podzieliliśmy się na dwie drużyny: Łuki z bratem wybrali się do krainy Soria Moria – atrakcja przygotowana specjalnie pod starsze dzieci, interaktywna gra z pytaniami utrzymana w skandynawskim klimacie, Szwagier był zachwycony mimo, że Naszym zdaniem najlepiej bawiłyby się tam dzieci w wieku 8 – 10 lat.

Isia z Pierworodnym uczestniczyła w tym czasie w spektaklu Małego Teatru (teatr lalkowy), uczestniczyła samotnie, ponieważ Nasz Syn postanowił urządzić sobie drzemkę 😀 Ale złożyło się na to dużo czynników (wczesna pobudka, dużo atrakcji, upał na zewnątrz i spektakl, utrzymany w spokojnym klimacie – no mógł Chłopak nie wytrzymać 🙂 ).
Warto również wspomnieć o obsłudze całego obiektu, która pomimo tego, że byliśmy jedynymi gośćmi na tą godzinę (zwiedzający zaczęli się zbierać jak My właśnie wychodziliśmy – co również zaliczamy do pozytywów 😉 ), dalej dawała z siebie 100% Pani Przewodnik po wystawie opowiadała wszystko z pasją, Prowadzący grę w Soria Moria również zaangażowany, Panie w Teatrze nie ominęły nawet pogadanki po spektaklu, która jest nieodzowną częścią wydarzenia, pomimo, że Isia była jedynym widzem 🙂 Nawet na w gastronomii był przeuprzejmy i chętny do pomocy.
Trochę się rozpisaliśmy, ale jest to miejsce naprawdę godne polecenia!

UWAGA! Bilety wstępu rezerwuje się jedynie przez stronę internetową, może być to utrudnienie, ale z drugiej strony dobrze jest zaplanować, na którą godzinę wybrać się na wystawę, kiedy do Soria Moria, a kiedy na spektakl. My w ten sposób ułożyliśmy sobie całą wizytę i przynamniej ominęły Nas przykre niespodzianki 🙂

STRONA WWW CENTRUM BAJKI

W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o rynek w Pacanowie gdzie stoi pomnik Koziołka Matołka i zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie 🙂

Sandomierz

4. Sandomierz – miejsce, które odżyło po emisji serialu „Ojciec Mateusz” 🙂 Gdy Isia za dzieciaka odwiedzała rodzinne strony, miasto było cichym zakątkiem z paroma pięknymi zabytkami. Obecnie, czy to za dnia czy wieczorem, Sandomierz tętni życiem. Wzbogacony o nowe knajpki, restauracje i kawiarnie przyciąga swoim urokiem. Warto zobaczyć pięknie zachowaną starówkę, odwiedzić Bramę Opatowską, zwiedzić podziemia, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w Uchu Igielnym czy wstąpić na chwilę refleksji do Bazyliki katedralnej Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Wokół wzgórza, na którym stoi miasto, jest dużo zieleni i przestrzeni do spacerowania. Jak zejdziemy jeszcze niżej to dotrzemy nad samą Wisłę, gdzie można usiąść w knajpce i podziwiać widoki, można wynająć łódeczkę, a wieczorami w pobliskim lokalu odbywają się imprezy.
Symbolicznym punktem na mapie Sandomierza jest pomnik Papieża Jana Pawła II postawiony po Jego wizycie w 1999 roku. Dla miłośników przyrody polecamy przejście Wąwozem Świętej Królowej Jadwigi.
Coś dla aktywnych – trasy rowerowe! Mąż wraz z Synem i Bratem zjeździli trochę okolice, byli zachwyceni urokiem pobliskich wsi i krajobrazami. Trasy nie są wymagające, bo teren raczej płaski. Wiemy też, że w pobliżu przebiega Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo – wsiadajcie na swoje rumaki i ruszajcie 🙂

Opatów

5. Opatów – jednego wieczoru postanowiliśmy położyć Młodego, zostawić Go z Naszą nadworną Opiekunką czyt. nastoletnim Szwagrem i wybrać się na wieczorny spacer właśnie do Opatowa. Droga zajęła Nam niecałe 30 minut. Zajechaliśmy z wielką nadzieją na romantyczny spacer, zapowiadało się dobrze, bo brama do miasta wygląda okazale, ale… na tym wszystko 😉 Przeszliśmy rynek w 5 minut i właściwie to tyle 😀 Mieliśmy nadzieję usiąść w jakiejś knajpce chociaż na herbatkę, ale i z tym był problem 😉 Włączyliśmy Naszego kompana podróży czyt. aplikację TripAdvisor i znaleźliśmy jedyne miejsce warte uwagi – restaurację hotelową „Miodowy Młyn”. Było już późno, lokal mieli zamykać, ale zadzwoniliśmy z prośbą, żeby na Nas zaczekali, złożyliśmy zamówienie przez telefon i przyszliśmy na gotowe. Łuki zamówił pięknie brzmiącą Zalewajkę Świętokrzyską, bardzo smaczną, ale w smaku przypominającą Nasz polski żurek 🙂 Isia wzięła sałatkę cezar, niby nic wydziwionego, ale podane w atrakcyjny sposób, dobrze doprawione, pierwszy raz spotkaliśmy się z obyczajem, że to sałata była obtoczona w sosie, a na to położone zostały wszystkie składniki, a nie jak to się robi zazwyczaj, kładzie się wszystko i polewa dressingiem 🙂 (Swoją drogą polecamy taką formę podania!)
Podsumowując, jeśli przypadkiem ominiecie Opatów na trasie to nie żałujcie 😉

Baseny Mineralne w Solcu – Zdrój

6. Teraz kolejna atrakcja bardziej pod dzieci – Baseny Mineralne Solec – Zdrój. Troszkę ponad godzinka drogi z Sandomierza. Co mają w ofercie? Basen rekreacyjny dla trochę starszych dzieci, basen „sportowy”, jacuzzi, dwie zjeżdżalnie, płytki basen dla najmłodszych z różnymi zabawkami, sauny i basen zewnętrzny. Synek w swoim żywiole, Szwagier też zadowolony, że mógł trochę w wodzie poświrować, Mąż wygrzał się na saunie, a Żona cieszyła się szczęściem innych i trochę odciążyła obolały przez ciążę kręgosłup 😉

Dąb Bartek

7. Szczypta patriotyzmu i historii, czyli Nasza wizyta u Bartka 🙂
Isia jeszcze przed wyjazdem stwierdziła, że skoro jedziemy na urlop razem z nastolatkiem chodzącym do szkoły to warto odwiedzić jakieś miejsce symboliczne, o którym będzie mógł wspomnieć na lekcji. Buszując po internecie okazało się, że mamy 1,5 h drogi od znanego wszystkim Dębu Bartek. Idealnie! Ponadto wyszukaliśmy informację, że akurat w okresie majówkowym odbędzie się rekreacyjny rajd rowerowy – jeszcze lepiej, chłopcy będą mogli poćwiczyć 🙂
Jak zaplanowali, tak zrobili!
Przyjechaliśmy pod umówione miejsce zbiórki i… zdębieliśmy 😉 Okazało się, że jest to wielka uroczystość z mszą świętą na rozpoczęcie i modlitwami w trakcie rajdu. Po krótkiej dyskusji zdecydowaliśmy, że weźmiemy udział w tym dość ciekawym wydarzeniu pomimo, że mieliśmy na tą atrakcję zaplanowane max. 2 h, a koniec końców spędziliśmy w tej mieścinie chyba z 4 godziny 😀 Nie ma tego złego, ponieważ Nasz Pierworodny okazał się najmłodszym uczestnikiem rajdu i z tej okazji dostaliśmy nagrodę w postaci książki o Jarosławie Kaczyńskim 😉 Ponadto był maskotką całego wydarzenia i po przyjechaniu na metę już wszyscy znali Podróżnika Tadeusza 😉 Na koniec odbyło się wspólne ognisko z kiełbaskami i bigosem, także w sumie był to dość interesujący wypad pełen zwrotów akcji.
A sam Dąb Bartek? Starowinka Nasza 🙂 Wygląda okazale, ale niestety potrzebuje rusztowań i przyklejonej kory, żeby jakoś się prezentować 😉

Zamek Krzyżtopór

8. Ostatnim punktem programu w okolicach Sandomierza, który zwiedziliśmy był Zamek Krzyżtopór. Cudowne miejsce. Po pierwsze pięknie zachowane, po drugie duży teren zieleni, po której mógł hasać Nasz Najmłodszy, wejścia na wieże i w podziemia. Żałujemy, że nie wykupiliśmy wycieczki z przewodnikiem, ale niestety Nasz Pierworodny był zmęczony i mało współpracujący 😉 Mimo wszystko miejsce warte zobaczenia. Piknik w takim otoczeniu – super sprawa. Wybierzcie się koniecznie szczególnie, że dojazd zajmuje max. 40 minut 🙂

Brzesko, Bochnia i okolice

9. No to teraz jeszcze wizyta u Cioci 🙂
Brzesko starszym czytelnikom powinno się kojarzyć z browarem Okocim i bardzo dobrze, bo to właśnie tu ono powstaje. Istnieje możliwość zwiedzania wraz z degustacją 😉 My przez dzieci sobie odpuściliśmy, ale Wam polecamy, bo to na pewno miła atrakcja. Ponadto w Brzesku warto wybrać się na spacer w okolice Pałacu Goetz, niestety teren został częściowo sprywatyzowany, ale zieleń na około przyciąga na spacery.
Co udało Nam się zobaczyć w pobliżu?
Przede wszystkim to kolejna dobra baza wypadowa jeśli chodzi o przejażdżki rowerowe. Jednego dnia wybraliśmy się na Zamek w Wiśniczu. Urocze miejsce na spacer i zwiedzanie.
Radłów – zalew po wyrobiskach żwirowych. Pogoda sprzyjała kąpielom. Woda była jeszcze troszkę zimna, bo to był początek maja, ale za to bardzo czysta. Teren fajnie zagospodarowany i popływać było można i poopalać się i jedzonko też się znalazło 🙂
Bochnia – miasto słynące głównie z kopalni soli, która przez wielu uważana jest za bardziej urokliwą niż ta w Wieliczce. Niestety ze względu na brak czasu nie udało się Nam tam dotrzeć 🙁 Ale rekompensatą była wizyta w Muzeum Motyli. Mały niepozorny budyneczek, a skrywający w sobie przepiękne okazy! Przewodnik opowiadający z pasją i ciekawostki, o których wcześniej nie słyszeliśmy. Naprawdę pożytecznie spędzone 40 minut 🙂 Po zaczerpnięciu motylkowej wiedzy Ciocia zabrała Nas jeszcze na najlepsze lody w okolicy do Cukierni Broszkiewicz.

Kochani, bardzo długi wpis, ale mamy nadzieję, że wyciągniecie z niego jak najwięcej porad i podpowiedzi. My po powrocie byliśmy zaskoczeni, że tak niepozorny region skrywał tyle atrakcji, a w zanadrzu mamy jeszcze parę miejsc, których nie udało Nam się zaliczyć, także na pewno tam wrócimy 🙂

Podróżnicze pozdrowienia!

Tagi: wypad na majówkę, Sandomierz, Krzyżtopór, Solec-Zdrój, baseny termalne, baseny mineralne, Brzesko, Bochnia, Wiśnicz, Zamek w Wiśniczu, południe