Nocleg

Ze względu na drugą ciążę Isi ten rok poświęcamy na poznanie Naszych polskich zakamarków. Zimowy wyjazd zaplanowaliśmy z Rodzicami i rodzeństwem Łukasza. Na bazę docelową wybraliśmy Szklarską Porębę. Opis zaczniemy od apartamentu, w którym mieszkaliśmy. ADRES WWW APARTAMENTU

Dogodna lokalizacja, do centrum mieliśmy 5 min piechotą. Budynek zadbany i atrakcyjny, tak samo jak Nasz docelowy apartament ładnie wykończony o naprawdę wysokim standardzie. Nasza miejscówka miała dwie sypialnie, salon połączony z aneksem kuchennym oraz łazienkę, mieliśmy również wyjście na taras. Wszystkim było wygodnie i wszyscy się zmieściliśmy 🙂 Jedyny mankament to fakt, że nie było żadnego okapu w kuchni, a gdy Łukasz gotuje to taki sprzęt jest niezbędny 😉 A że był to wyjazd bez wyżywienia, do tego mój Mąż zdeklarował się na przygotowywanie wszelakich posiłków, to parę razy udało Nam się skutecznie zadymić cały apartament 😀
Co jeszcze z udogodnień?
Wi-Fi, miejsce parkingowe przy budynku pod wiatą, ale najważniejszy był magazyn na składowanie całego sprzętu i butów narciarskich (w tym suszarka do butów) – świetne rozwiązanie!
Także nocleg 10/10.

Bardziej aktywne atrakcje

Jeśli chodzi o spędzanie czasu wolnego musieliśmy podzielić się na dwa obozy, ponieważ Rodzice i Rodzeństwo nastawieni byli na jazdę na nartach, a My na bardziej rekreacyjne atrakcje ze względu na Isię i brzuszek oraz Pierworodnego. Obóz wyczynowców był bardzo zadowolony, bo pogoda dopisała, było mroźno i słonecznie 🙂 Jeździli do Harrachova na stoki, aby wykorzystać sprzyjające warunki.

Świeradów – Zdrój

Jednego dnia wybraliśmy się nawet wspólnie do Świeradowa Zdrój. Rodzinka pojechała wcześniej, żeby skorzystać ze zjazdów, a Nasza Trójka dojechała później przejechała się gondolą na szczyt i z powrotem i w ten sposób zaliczyła śnieżne szaleństwo 🙂 Dodatkowo wstąpiliśmy do Domu Zdrojowego – ładnie zachowany kompleks, w którym można spróbować wód leczniczych, przy okazji wstąpić na kawkę do kawiarenki.

Szlak Ducha Gór

Dodatkową atrakcją, którą znalazł Łukasz i która skutecznie wypełniała pozostałą część dnia była trasa Szlak Ducha Gór. Wyzwanie dla rządnych przygód. Zabawa polegała na uzbieraniu pieczątek, a właściwie odrysowaniu hologramów z punktów zaznaczonych na mapie. Za skompletowanie pieczątek przysługiwała nagroda. Jak znalazł atrakcja dla nastoletniego Szwagra 🙂 . Atrakcja jest o tyle ciekawa, że punkty trasy znajdują się w miejscach wartych odwiedzenia, takich jak: Wodospady Szklarki i Kamieńczyka, Szrenica, Krucze Skały, Chybotek czy Norweska Dolina. Chcąc nie chcąc przy okazji odwiedza się te wszystkie atrakcje, więc zarówno dzieci jak i rodzice szczęśliwi 🙂 . Strona www Szlaku TUTAJ.

Biegówki z dzieckiem

Obóz rekreacyjny pod apartamentem miał mały stok, na który chodził z Maluszkiem i dawał Mu pozjeżdżać na jabłuszku 🙂 Ponadto zdecydowaliśmy się na wypróbowanie biegówek. Pobliska miejscowość Jakuszyce oferowała przepiękne trasy biegowe. Pierworodny dostawał swój rydwan w postaci osłoniętego wózka na płozach i wystarczyło 15 minut drogi, żeby Go ululać 🙂 Isia niestety ze względu na swój błogostan nie podjęła się wyzwania, bo już czuła się niepewnie, ale Łuki powtórzył wypad z Młodym i oboje byli przeszczęśliwi!

A czy udało Nam się coś zwiedzić? Oczywiście 🙂

Termy Cieplickie

1. Termy Cieplickie – alternatywa dla śnieżnych podbojów 🙂 Świetnie przystosowany kompleks wodny: różnego rodzaju baseny w tym przestrzenny basen z atrakcjami dla najmłodszych (Pierworodny ni myślał z niego wychodzić 😉 ) i basen zewnętrzny, dla starszych dzieci różne zjeżdżalnie, ponadto kompleks SPA z saunami, salonem masażu i jacuzzi. Co też istotne – 20 minut drogi od Szklarskiej.

Karpacz

2. Karpacz – miłe miejsce na spacerek. Naszym celem było zobaczenie Świątyni Wang – unikatowego zabytku skandynawskiej architektury sakralnej z XII w., czemu unikatowy? Najlepiej pojedźcie i sami sprawdźcie – polecamy! Dodatkowo warto wybrać się w miejsce gdzie jest anomalia grawitacyjna i auto samo jedzie… pod górę 🙂

Wodospad Szklarki

3. Pod nosem mieliśmy również Wodospad Szklarki, miłe miejsce na niedługi spacer i podziwianie przyrody. Ponadto polecamy podjechać autkiem zobaczyć Norweską Dolinę, kompleks apartamentów do wynajęcia utrzymanych w kolorowym, norweskim klimacie – taka ciekawostka 🙂


No to teraz przejdźmy do jedzenia.

Jak już wspomnieliśmy, Łukasz był Naszym nadwornym kucharzem, ale pomimo tego udało się zaliczyć parę knajpek. Dla rodzin z dziećmi warto nadmienić, że w każdym z tych miejsc były dostępne krzesełka dla dzieci, ale na tym koniec… więc należy się nastawić na to, że dzieci mogą się trochę ponudzić…

Alfredo (Szklarska Poręba)

Zaskakująco pyszna kuchnia, głównie włoska, ale Nasze polskie przysmaki również widniały w Menu 😉 Zamówiliśmy dużo różności, żeby popróbować. Pizza, makaron z krewetkami, sałatka z krewetkami i oczywiście Kwaśnica. Wszystko genialnie doprawione, atrakcyjnie podane i otoczone miłą obsługą.

Niebo w gębie (Szklarska Poręba

Do tego lokalu wybraliśmy się wieczorem w ramach rodzicielskiego „wychodnego”, czytaliśmy dużo pozytywnych opinii i chcieliśmy chociaż zobaczyć jak jest w środku. Knajpka w przytulnym, drewnianym klimacie, z ogromną ilością wszelakich pamiątek z dawnych czasów. Co prawda zamówiliśmy jedynie naleśniki z nutellą dla Isi (ahh te ciążowe smaki… ale były przepyszne!), ale patrząc po talerzach gości jedzonko było smaczne. Obsługa bardzo miła i zaangażowana 🙂

Michałowa Gospoda (Szklarska Poręba)

Typowo polska kuchnia, trafiliśmy tam od razu po przyjeździe z nadzieją, że zjemy Kwaśnicę, niestety nie było jej w Menu 🙁 Tak poza tym to podstawowe Menu, smaczne dania bez udziwnień, niczym nie wyróżniająca się obsługa. O tak o 🙂

Kalamata (Świeradów – Zdrój)

W drodze powrotnej ze Świeradowa nastawieni byliśmy na zjedzenie obiadu. Próbowaliśmy się dostać do restauracji La Gondola, niestety odstraszył Nas czas oczekiwania na wolny stolik, bo cały lokal był wypełniony rezerwacjami na kilka godzin wprzód. Ale dobrze wyszło, bo trafiliśmy do Kalamaty – greckiej restauracji, która zaskoczyła Nas wyjątkowym klimatem, bardzo miłą obsługą, ale przede wszystkim genialnym jedzeniem!
Zamówiliśmy:

  • Dolmadakie na zimno – greckie gołąbki owinięte w liście winogron,
  • Kalamarakia tiganita – smażone kalmary,
  • Zestaw meze na zimno – humus, taramosalata, tzatziki, oliwki, pita,
  • Tomatosoupa – zupa pomidorowa na rosole z jajkiem,
  • Półmisek Heraklesa – mięsny zestaw dla dwojga (kebabki z grilla, suflaki, keftedes, pita, tzatziki),
  • Gyros zestaw – gyros wieprzowy, frytki, pita, tzatziki, sałatka,
  • Zapiekankę szefa kuchni – gyros, makaron krytharaki, ser feta, pomidor, cebula, oliwa, oregano,
  • Suflaki zestaw – grecki szaszłyk z wieprzowiny, frytki, pita, tzatziki, sałatka.
  • No i oczywiście na deser grecki jogurt z miodem tymiankowym posypany orzechami włoskimi…mniaaaam!
    Wszystko wpałaszowane ze smakiem i uśmiechem na buzi (może jedynie zapiekanka szefa mogłaby być mniej tłusta.. 😉 )
    Koniecznie wstąpcie!

    I tym pozytywnym akcentem zakończymy opis wyjazdu w polskie góry 🙂 Polska da się lubić!