Udało się! Mamy to! Jedziemy!

Wyrwaliśmy się z domu BEZ MŁODEGO do stolicy na dwie noce.
(Myślę, że wielu Rodziców przyzna rację, że taki wypad to jak wygrana w totolotka 😉 )
Pomimo, że pojechaliśmy tam bardziej w celach zawodowych, wygospodarowaliśmy sporo czasu na odwiedziny w warszawskich knajpach.

Ten post będzie poświęcony Berkowi, żydowskiej restauracji w Centrum.

Ciekawy wystrój, dwa poziomy, frekwencja wskazująca na to, że obsługa raczej się w pracy nie nudzi 🙂
Zaglądamy do menu i… nie wiadomo co wybrać, wszystko brzmi pysznie.

Jesteśmy w 4 osoby, zamawiamy 3 rodzaje dań:
1. Shipud (szaszłyk) z jagnięciny
2. Burger z wołowiną
3. Pizza MOAZ AVIV ze szpinakiem, słonym serem i orzeszkami pinii

Do szaszłyka dostaliśmy w gratisie zestaw przystawek MEZZE. Mezze to różnorodne dania poddawane na małych talerzach. Aromatyczne potrawy o zdecydowanym smaku podawane z pitą. Na naszym stole zagościło tahini, marchewka po marokańsku, izraelska salsa pomidorowa, kiszonki i hummusy. Szczerze? Dania główne były już zbędne 😉 Przystawki nie dość, że pobudziły mocno wszelkie kubki smakowe to jeszcze do tego były bardzo syte.

Dalej było jeszcze pyszniej 🙂
Mięsko soczyste, przygotowane jak trzeba, z idealną kompozycją przypraw. Burger ociekał smakowitością, a pizza choć wyglądała i smakowała nieco inaczej bez sosu pomidorowego, została pochłonięta co do ostatniego orzeszka 🙂

Koniec końców, wyszliśmy, a raczej wytoczyliśmy się stamtąd obżarci i zadowoleni.
Zajrzyjcie w wolnej chwili, naprawdę warto!