Dzisiaj wpis o stosunkowo nowej gruzińskiej knajpie, która mieści się na Placu Zbawiciela. Wypatrzyłem ją ostatnio przechodząc obok, ale musiałem dojrzeć, aby udać się tam na lunch. Głównie wynikało to z tego, że wygląda z zewnątrz bardzo niepozornie, a małe drzwi schowane przy wejściu do tajskiego baru nie zachęcały. Gdy już postanowiłem dać szansę Rioni, otworzyłem drzwi i wszedłem na piętro… oniemiałem! Okazało się, że zajmują całe piętro jednej z „placowych” kamienic.

Usiadłem, kelner szybko pojawił się z menu standardowym i lunchowym. Zdecydowałem się na to drugie i do wyboru miałem jedną z dwóch zup i jedno z dwóch dań głównych.

Wybrałem Chikhirtmę – bulion zabielany jajkiem z dodatkiem dużego kawałka kurczaka. Danie bardzo podstawowe, ale niezłe, dobrze wywarzone i co najważniejsze – czuć, że przygotowywane „na świeżo”.

Drugim wyborem były pierożki – Chinkali. Były genialne! Farsz mięsny świetnie doprawiony, przy rozkrajaniu wypływał bulion, a ciasto rozpływało się w ustach.

Pierożki były trzy, ale dość duże. Spokojnie się najadłem tymi dwoma daniami. Równie miły jak jedzenie był moment płacenia – 19 zł za całość! Polecam wszystkim, ja na pewno tam jeszcze wrócę.

Tagi: kuchnia gruzińska, Gruzja, Warszawa, Plac Zbawiciela, Śródmieście, Mazowsze, Województwo Mazowieckie