U Nas w domu rzadko marnuje się jakiekolwiek jedzenie, taka zasada 😉 .

Po zrobieniu przez Łukasza kompotu z jabłek, zostały Nam świeżutkie owoce do wykorzystania. Teraz pytanie: ryż z jabłkami? Jabłecznik? Jakiś mus?
Dawno nie piekłam ciasta, bo w Naszym domu jedynym słodkożercą jestem Ja 😉 . Łukasz nie lubi, a Młody ma szlaban 😛 .

Stanęło na jabłeczniku!

Robiłam 4 warstwy: kruche ciacho na spód, jabłka, piana ubita z białek i kruszonka.
Co wykorzystałam:

CIACHO:

  • 200g mąki,
  • 60g cukru pudru,
  • łyżeczka cukru waniliowego,
  • 200g masła.

  • JABŁKA:

  • lekko osłodzony mus z ok. 10 jabłek (wydaje się dużo, ale trochę przeszło do kompotu).

  • PIANA:

  • ubita na sztywno z 5 białek,
  • trochę cukru.

  • KRUSZONKA:

  • 2 łyżki mąki,
  • łyżka cukru,
  • solidna łyżka masła.
  • No to działamy!

    Ciacho wyrabiamy i odkładamy do lodówki. Od razu zaznaczam, że jest mocno maślane 😉 . W czasie leżakowania ciasta, ubijamy pianę z białek – odstawiamy. Wyjmujemy ciacho, rozkładamy na blaszce, ja wybrałam okrągłą 30cm 🙂 . Nakłuwamy widelcem i wsadzamy do piekarnika na max. 15 min / 150′, żeby się delikatnie zarumieniło. W czasie pieczenia wyrabiamy kruszonkę.

    Wyciągamy podpieczone ciacho, wykładamy jabłka, pianę i posypujemy kruszonką.
    Wkładamy do piekarnika ustawionego na 180′ na max. 20 min, następnie wyłączamy piekarnik i zostawiamy jeszcze na 10 minut 🙂 .
    Wyłączenie piekarnika w odpowiednim momencie jest o tyle istotne, że jak ciacho się przypiecze i będziemy musieli szybko wyciągać to nam klapnie 🙁 . Także pilnujcie i cieszcie się smakiem!

    Jabłecznik podajemy najlepiej jeszcze ciepły, razem z lodami 🙂 .