Z racji, że część prezentów świątecznych to były koperty z „wkładką”, postanowiliśmy zawartość dobrze wykorzystać :). A czego najbardziej brakuje rodzicom 14 miesięcznego szkraba? Odpoczynku!!!

Postanowiliśmy wybrać się na weekend do hotelu. Warunki brzegowe:

  • maksymalnie 2h drogi z Trójmiasta,
  • basen, sauny, jacuzzy, spa,
  • pokój zabaw dla dzieci (tak, jechaliśmy z Młodym).

  • Po dłuższych poszukiwaniach stanęło na Ustce i Royal Baltic Boutique Hotel.

    Na miejsce przyjechaliśmy trochę przed czasem, pokój nie był jeszcze gotowy, więc postanowiliśmy w między czasie coś zjeść. Uki wziął tatar z łososia i zupę rybną, Isia spaghetti carbonara, a dla Młodego zamówiliśmy klopsiki w sosie pomidorowym. Jedzenie pojawiło się na stole, a obsługa zabawiała Tadzia, więc udało nam się szybko zjeść, co przy Młodym, graniczyłoby z cudem 😉 . Dania były pięknie podane i bardzo smaczne.

    W między czasie dostaliśmy klucze od pokoju i zaraz po jedzonku poszliśmy się z Tadziem przebrać i na basen! Kompleks spa okazał się całkiem spory: duży basen, brodzik dla dzieci, jacuzzy i trzy sauny. Woda w basenie była bardzo ciepła, więc Młody zadowolony wytrzymał ponad godzinę. Żeby zmęczyć Maluszka na całego prosto z basenu poszliśmy jeszcze do sali zabaw, która okazała się świetnie wyposażona! Jedyny minus salki to temperatura… powinno być tam trochę cieplej.

    Wieczorem wróciliśmy do restauracji. Isia wybrała z karty sałatkę, a Uki zdecydował się na wykupienie szwedzkiego stołu i… popełnił błąd. Dania z karty były tutaj o niebo lepsze i w cenie szwedzkiego stołu (80zł/osobę) spokojnie można było najeść się wybierając przystawkę i drugie danie z karty. Ale żeby nie było tak kolorowo to sałatka też rozczarowała Isię (mało sosu, melon twardy i suchy, … nie tego się spodziewaliśmy).

    Całe szczęście na tym koniec wpadek żywieniowych – kolejnego dnia nas nie zawiedli i wszystko było naprawdę super! Podsumowując temat restauracji – warto wziąć śniadania w pakiecie, ale resztę posiłków lepiej dobierać z karty. A jak zgłodniejecie i nie chce Wam się ruszać z pokoju to bardzo szybko działa room service (sprawdziliśmy i polecamy kanapki klubowe 😉 ).

    Ale, ale… zapomnielibyśmy wspomnieć o pokoju. Był bardzo przestronny, więc zarówno my, jak i Tadziu czuliśmy się komfortowo. Łazienka też dość duża i w pełni wyposażona. Największy minus to woda pod prysznicem – sama z siebie zmieniała się z gorącej w zimną i na odwrót… mało miało to wspólnego z przyjemnością z kąpieli. Pokój, jak i cały hotel, urządzone w trochę pałacowym klimacie, ale nie narzucało się to bardzo.



    Z kolei obsługa – pierwsza klasa. W zasadzie nie mamy do kogo się przyczepić. Wszyscy pomocni i wyrozumiali (a wiadomo, z Tadziem różnie to bywa).

    Podsumowując, hotel polecamy wszystkim: singlom, parkom i dzieciatym! Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Planując wyjazd pamiętajcie tylko o jednym – w restauracji ceny nie są najniższe i pewnie wydacie tutaj tyle samo ile za sam pobyt 🙂

    Tagi: Ustka, Pomorze, Wojeództwo Pomorskie, Spa, wyjazd weekendowy