Chałka przypomina nam smaki dzieciństwa… dlatego postanowiliśmy spróbować przygotować ją w domu. Efekt okazał się tak udany, że nie minęła godzina, a chałki już nie było 🙂 .

Składniki:
  • 5 szklanek mąki,
  • 25g świeżych drożdży (zawsze mamy zamrożone poporcjowane drożdże),
  • 1/4 kostki masła (lepiej nie korzystać z oliwy z oliwek ze względu na intensywny aromat),
  • 3 łyżki miodu,
  • 1 cukier wanilinowy,
  • 5 dużych żółtek,
  • szczypta soli,
  • 1 szklanka mleka w temperaturze pokojowej,
  • składniki na kruszonkę: jedna porcja masła, jedna porcja cukru, dwie porcje mąki.
  • A jak przygotować to cudo?

    Mieszamy wszystkie składniki (z wyjątkiem tych na kruszonkę 😉 ) i następnie ugniatamy ciasto. Ciasto powinno być bardzo delikatne, ale nie klejące. W razie potrzeby dodajemy odrobinę mąki lub mleka, aby zapewnić odpowiednią konsystencję. Ciasto owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na co najmniej 12 godzin (my odłożyliśmy na 24h i było idealne!).

    Na chwilę przed pieczeniem przygotowujemy kruszonkę: do miski wsypujemy cukier i mąkę, do tego dodajemy masło i ugniatamy do uzyskania konsystencji ciasta (zaczną tworzyć się grudki).

    Następnie dzielimy ciasto na cztery części, przygotowujemy wałki i tworzymy warkocz. Z racji, że lepieniem chałki zajmował się Uki, który z warkoczem nigdy nie miał do czynienia wspomagał się tym filmikiem 🙂 🙂 🙂

    Jak już damy radę zapleść warkocz to odstawiamy go na 30 min do wyrośnięcia, następnie smarujemy białkiem (zostanie nam po oddzieleniu od żółtek), posypujemy kruszonką i wstawiamy do piekarnika (180^) na około 25-30 min (z termoobiegiem może być trochę krócej), aż chałka z góry będzie zarumieniona.