8.0
Score

Z racji tego, że Łuki co tydzień wyjeżdża do Warszawy, w końcu zdecydowaliśmy się na wspólny wypad do stolicy. Nocleg zarezerwowany w samym centrum. Dotarliśmy na porę kolacyjną, więc zaraz po przyjeździe postanowiliśmy odwiedzić Fridę.

Nasza wcześniejsza wizyta (byliśmy tam prawie dwa lata temu) mocno się różniła. Po pierwsze nie mieliśmy wtedy 11 miesięcznego Tadzia, który musi sprawdzić wszystkie kąty w nowym miejscu. Po drugie byliśmy w porze obiadowej, w środku lata. Zwracaliśmy wtedy uwagę na trochę inne elementy, a obsługa była strasznie zabiegana, aby obsłużyć wszystkich gości. Tak czy inaczej – z tamtej wizyty byliśmy zadowoleni!

A jak było tym razem?

Obsługa i miejsce dla dzieci

Nie wiem czy z racji, że było mniej osób, czy po prostu dobrze trafiliśmy, ale obsługa była pierwsza klasa! Pan bardzo pomocny, doradził w kontekście wyboru dań oraz wspierał nas w animowaniu Tadzia 🙂 .

Właśnie… jeśli chodzi o przestrzeń dla dzieci to niestety Frida nie ma wydzielonego miejsca dla małych rozrabiaków. Rodzic może natomiast liczyć na krzesełko, kolorowanki, kredki, puzzle i… dużą dozę zrozumienia i wsparcia ze strony obsługi 🙂 .

A co z najważniejszym – czyli jedzenie?

Tutaj po raz kolejny się nie zawiedliśmy! Na przystawkę wzięliśmy pierożki kukurydziane faszerowane serem i papryczkami jalapeno. Pierożki były chrupiące, a w połączeniu z salsą pomidorową – mniam mniam.

Ukiemu zachciało się grzanego wina i tu kolejny plus dla obsługi, ponieważ pomimo tego, że nie mają takiego rarytasu w Menu, bez problemu przygotowali trunek na specjalne życzenie.

Fajita z krewetkami była genialna! Dobre tortille (plus dla obsługi, że zaproponowała od razu dodatkową tortillę do dania), 5 rodzajów sosów zarówno łagodne jak i pikantne, w tym przepyszne, pachnące limonką guacamole. Krewetki podsmażone z cebulą i papryką i… naprawdę nic więcej nie trzeba było. Świetna kompozycja smakowa, z lokalu wychodziliśmy najedzeni i szczęśliwi 🙂

Tagi: Warszawa, Województwo Mazowieckie, Mazowsze