Nasza podróż na Rodos rozpoczęła się od bezproblemowego lotu i transferu z lotniska SUNRISE. Hotel przywitał Nas butelką wina i świeżymi owocami 🙂


HOTEL

Hotel zdecydowanie wart polecenia, zarówno na wypad we dwoje, jak i dla rodzin z dziećmi. Niezła kuchnia, której jedyną wadą była powtarzalność – codziennie podawane były w zasadzie te same dania. Duży basen, piękna plaża w zatoczce hotelowej z dostępnymi leżakami (8€ za dwa leżaki / dzień) oraz bar hotelowy serwujący darmowe drinki do godziny 23.



Ale to co zrobiło na nas największe wrażenie to hotelowe SPA umiejscowione na plaży, gdzie z pięknym widokiem na morze odpoczywaliśmy w trakcie masażu. Drugim elementem, który Nas bardzo zaskoczył była pizza z pieca opalanego drewnem, która „no limit” podawana była pomiędzy innymi posiłkami przez cały dzień. Zgodnie stwierdziliśmy, że była to najlepsza pizza jaką jedliśmy poza Włochami.



ZWIEDZANIE I KUCHNIA

W kolejnych linijkach tego wpisu opiszemy miejsca, które warto odwiedzić na Rodos w podziale na dni. Z racji, że wyspa jest mała zdecydowanie wystarczy jak wynajmiecie samochód na 2-3 dni. Tutaj chcielibyśmy się skupić na kilku najlepszych (naszym zdaniem) knajpach na Rodos.

Tambakio – Lindos

Śledząc opinie o Tambakio można przeczytać, że jest to jedna z najbardziej romantycznych restauracji na świecie i… zdecydowanie się z tymi opiniami zgadzamy. Umiejscowiona w przepięknej zatoczce restauracja z widokiem na Akropol w Lindos oraz małą, pięknie podświetloną kapliczkę już samym klimatem wzbudziła Nasz zachwyt. Po złożeniu zamówienia przyszedł dodatkowy zachwyt – owoce morza świetnie przygotowane, rozpływające się w ustach kalmary, świetne krewetki i pyszne małże. Stek, który również zamówiliśmy idealnie dosmażony. Kolacja dla dwojga za niecałe 80€ była zdecydowanie warta swojej ceny!


Johny’s Taverna – Kritinia

To miejsce zasłużyło na osobny wpis, który znajdziecie TUTAJ :).

Plimiri Beach Fish Restaurant – Plimiri

Miejsce, które zostało Nam polecone i które przywitało Nas Panem wieszającym świeżo złowione ośmiornice na linkach do osuszenia. Zamówiliśmy krewetki, kalmary, ośmiornice i doradę. Wszystko było niewątpliwie bardzo świeże, ale niestety przegrillowane – mocno zmniejszyło to przyjemność z jedzenia. Natomiast patrząc po talerzach innych gości, wydaje Nam się, że po prostu mieliśmy pecha. Jeśli kiedyś będziemy w okolicy pewnie sprawdzimy jeszcze raz.


Stavlos – Rhodes

Grill house, do którego trafiliśmy trochę przez przypadek. Wypróbujcie jeśli chcecie zjeść świetnego kebaba lub po prostu grillowane mięsa w różnych wariantach. Łuki stanowczo stwierdził, że jest to najlepsza grillowa knajpa, w jakiej był (widać to po Jego minie 😉 ).



ZWIEDZANIE – CO POLECAMY, CO MOŻNA OMINĄĆ

DZIEŃ 1

Pierwszą wyprawę rozpoczęliśmy około południa od przejazdu przez pasma górskie jadąc z Lindos do Kritini. Naszym pierwszym celem była polecana i wcześniej już opisana knajpa Johny’s Taverna. Następnie jadąc wzdłuż zachodniego wybrzeża wyspy dojechaliśmy do ruin w Kameiros. Piękny rozciągający się po okolicy widok ze wzgórza, na którym znajdują się ruiny nie był chyba jednak wart 6€ za osobę…



Kolejnym punktem wyprawy było muzeum miodu i pszczół, które w 100% polecamy rodzinom z dziećmi i łasuchom – jest możliwość degustacji różnego rodzaju miodów i nalewek miodowych. Znaleźliśmy tam nawet książkę nt. pasiek w Polsce :).



Bardzo blisko muzeum miodu znajduje się Ialysos, gdzie na wzgórzu znajdziemy dobrze zachowany klasztor oraz drogę krzyżową, z której roztacza się piękny widok na okolicę. Spacer umilają wolno spacerujące pawie 🙂



Ostatnim tego dnia, ale zarazem najdłuższym i najciekawszym punktem wycieczki było Rodos – stolica wyspy. Warto po prostu połazić po mieście, bo jest przepiękne i ma niesamowity klimat. Ciekawa jest też handlowa ulica miasta (ulica Sokratesa), która przypomina zakopiańskie Krupówki 😉 .









DZIEŃ 2

Drugi dzień zwiedzania zaczęliśmy zaraz po śniadaniu i od razu pojechaliśmy zobaczyć Epta Piges, czyli siedem źródeł. Miejsce, jedna z głównym atrakcji Rodos, warto odwiedzić, chociaż nie spodziewajcie się niczego niezwykłego. Jest to park ze strumykiem, który mocno przypomina małe „wodospady” w Parku Oliwskim w Gdańsku. Dodatkową atrakcją jest przejście ok. 100 metrowym tunelem, w ciemnościach, po kostki w wodzie 🙂 Polecamy przejście w klapkach lub japonkach 😉

Kolejnym punktem wyprawy (bardzo blisko Epta Piges) była najpiękniejsza plaża na Rodos – Tsambika Beach. Położona w pięknej zatoczce robi rzeczywiście wrażenie. Dodatkowo dla dzieci na wodzie znajdują się zjeżdżalnie i inne atrakcje, więc rodziny na pewno nie będą się nudzić. My niestety zajechaliśmy trochę za daleko i… zakopaliśmy się w piasku 🙂

W chwilę po odzyskaniu przyczepności pod kołami, ruszyliśmy na Prasonisi, czyli miejsce, w którym morza: Egejskie i Śródziemne łączą się. Ze względu na stały silny wiatr jest to raj dla kite i wind surferów. Rzeczywiście liczba latawców i żagli była ogromna. W drodze do Prasonisi złapał Nas mały głód, więc zatrzymaliśmy się na obiad w Plimiri (opis knajpy powyżej).

Tagi: Grecja, Rodos